Stowarzyszenie Vajra

vajbannep.jpg

Nasze Imprezy - kliknij w baner

 

 

 

 

 

Aktualności Vajra

Bieg 7 Szczytów - wspomnienia z pierwszej ręki cz.1

Email Drukuj PDF

alt48 godzin …

18. 07. 2013, czwartek, godz. 18: 00, Stronie Śląskie, upalne lipcowe popołudnie, start. Grupa około 150 zawodników rozpoczyna swoje biegowe zmagania. Zmagania z ponad dwustoma kilometrami dróg i górskich ścieżek, setkami metrów przewyższeń, bezsennymi dwoma nocami, a przede wszystkim zmęczeniem, bólem i własnymi słabościami. Chyba nikt, albo prawie nikt nie wie, tak naprawdę, co go czeka i co go może spotkać w ciągu najbliższych 2 dni i nocy.

Dziwiąc się troszkę tempu, które narzuca grupa, rozgrzanym asfaltem podążam, oczywiście kontrolując swoje ustalone tempo, w kierunku Gierałtowa. Podejście na Przełęcz Gierałtowską rozpoczyna odcinek przez Góry Złote, Bialskie i Masyw Śnieżnika do Międzygórza i dalej do Długopola. Najwyższy punkt na trasie całego biegu, szczyt Śnieżnika (1426 m n.p.m.) osiągam około północy. Zbieg do Międzygórza, strome podejście na Igliczną, nieco monotonny odcinek przez pola i łąki do Długopola kończę około 4:30. 60 km, punk kontrolnym z depozytem, na którym uzupełniam swoje zapasy, na 5 minut próbuję zamknąć oczy i ruszam dalej. Budzące się słońce daje znak, że dzień będzie upalny i wcale nie będzie łatwiej pokonać kolejne kilometry. Odcinek polsko-czeski przez Góry Orlickie pokonuje w towarzystwie dwóch kolegów z Bytomia, którzy działają na mnie bardzo motywująco i pomimo prawie 100 km w nogach dotrzymuje im kroku. Jeszcze tylko około 20 km przez Wzgórza Lewińskie, z kolejnym czujnym pięciominutowym snem i po 22 godzinach i 24 minutach osiągam punkt kontrolny w centrum parku zdrojowego w Kudowie Zdroju. Lekko sielankowy obraz kwiecistego parku, zielonej miękkiej trawy, wypoczętych, zrelaksowanych wczasowiczów i kuracjuszy, dobra, jakie niesie ze sobą punkt odżywczy i oczywiście, i przede wszystkim, pokonany już dystans 120 km wielu uczestnikom biegu nie pozostawia złudzeń: dość, nie damy rady, dalej nie biegniemy!!! Ja po kolejnym uzupełnieniu osobistych zapasów, krótkim odpoczynku powoli ruszam w dalszą drogę. Strome podejście na Górę Parkową rozpoczyna malowniczy, aczkolwiek trudny technicznie odcinek przez Góry Stołowe. Mijając Błędne Skały i Ostrą Górę docieram do schroniska w Pasterce. Makaron z mięsem, sałatka i gorąca herbata już dawno nie smakowały mi tak jak te podane na 134 km. W ostatnich promieniach zachodzącego słońca „wspinam” się na Szczeliniec Wielki, kubek wody z sokiem przy schronisku i ginę w mroku i labiryncie skał. Jeszcze tylko męczące schody w dół i samotnie podążam przez noc do Wambierzyc.

Cdn…

Wakacyjna przygoda z Vajrą

Email Drukuj PDF

Po raz drugi dziś ruszyły oraganizowane przez nas kolonie dla dzieci i młodzieży. Miejscem stacjonarnych naszych wypadów jest stacja turystyczna w Domaniewicach. Eksploracia jaskiń, wspinaczka skalnej, wycieczeki po jurze z mapą, strzelanie z łuku i wiatrówki, basen,  wieczory przy ognisku oraz wiele innych zabaw to tylko część atrakcji zorganizowanych przez naszą kadre. Wszelkie informacje dla rodziców i wszystkich ktrórzy chcą śledzić swoje pociechy zapraszamy na nową stronę pod adresem www.wakacje.vajra.org.pl. A wszystkim dzieciaką życzymy miłego wypoczynku i doświadczania nowych wrażeń.

IV Bieg Szlakiem Wygasłych Wulkanów

Email Drukuj PDF

Czerwiec 22-23 – ta data na stałe wpisuje się do naszego kalendarza imprez biegowych oraz rodzinnego spędzania wolnego czasu, a przy okazji uczczenia mojej rocznicy ślubu. I chociaż w tym roku nie planowaliśmy przebrania się za parę młodych to wiemy ze organizator atrakcji przyszykował niemało. W tym roku zdobywa się zamek Grojec, który na wulkanie stoi. Ale zaczniemy od początku. Wczesnym rankiem pakujemy się do teściowej bryki, bo moja w rozsypce i tniemy piękną autostradą A4 do Złotoryji. Mimo już mojego czwartego uczestnictwa w tej imprezie pod koniec drogi zwiedzam zawłe uliczki Złotoryji, żeby trafić nad jezioro. Szybka rejestracja i biegi moich pociech. Sara ładnie zaczęła, ale chyba coś za szybko i w połowie trasy złapała ją zadyszka, co skutkowało spadkiem na 16 pozycie. Druga pociecha w biegu przedszkolaka  99%  trasy przebiegła samodzilelnie cały czas uśmiech od ucha do ucha. W tym roku nie bała się błota i wejścia do rury co oczywiście zaskutkowało utaplaniem rodzica w błotku. Na mecie obie córy zadowolone z medalami na piersi. Po umyciu się z grupsza w pobliskiej Kaczawie udaliśmy się rozbić gniazdko i szybko na festyn podróżnika – gdzie w bardzo fajny sposób zorganizowano przygodę na zamku, który można było przy okazji zwiedzić. Gra polegała na poszukiwaniu punktów i wykonwyaniu na nich zadań zręcznościowych i umysłowych: rozwiąznie alfabetu morsa, znalezienie roślin, strzelanie z łuku, labirynt, poszukiwanie znaków, chodzenia na nartach w kilka osób, odgadniecie imienia ducha czarnej prababki i wiele innych w sumie z 13 ich było. Na koniec ognisko i kiełbaski. Ostatnim transportem docieramy nad zalew i tu miłe zakończenie, bo w losowaniu wygrywam lataraczke i bon zakupowy. Rezygnuje z biegów eliminacyjnych, które to niestety kończą się tragiczne dla jednego z zawodników, który opuszcza nas z powodów sercowych, łącząc się z rodziną w tej tragedii zapada cisza podczas biegu głównego. Organizator rezygnuje z części zabawowej biegu i poświęcamy cały bieg w całości Krzysztofowi. Wystartowałem z ostatniego boksu, co oczywiście skutkowało 350 miejscem, ale to nie ma zanaczenia, na którym miejscu kończy się ten bieg. Tak samo bawiłem się jak ci co byli na 100. Chociaż było dużo przestojów ze względu na brak możliwości wyprzedzania na trasie, ale jak to się mówi trzeba było biegać w eliminacjach. Jak co roku trasa bardzo fajnie przygotowana, rury, rowy, podbiegi, błoto, dużo błota, dym i rzeka Kaczawa, wraki samochodów, płoty i pokrzywy i inne atrakcje? Jednym słowem hard core. Chociaz Mirek się odgraża od lat drutem kolczastym to go nie było, no może w przyszłym roku. Na V edycje czekam z utęsknieniem, ponieważ córa się deklarowała start ze mną na biegu głównym, może być ciekawie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z imprezką na stronie oraganizatora, który to w tym roku szykuje zimową wersję biegu wulkanów pewnie również będzie ostro, a to dopiero 7 grudnia jest czas aby się przygotować. Szczegóły na stronie www.biegwulkanow.pl

 

Strona 4 z 36