Stowarzyszenie Vajra

vajra baner.jpg

Nasze Imprezy - kliknij w baner

 

 

 

 

 

Aktualności Vajra

Śnieżynka – czyli biegamy dla WOŚP

Email Drukuj PDF

Troszkę z opóźnieniem, ale jeszcze pod wpływem emocji relacjonujemy weekendową imprezkę zorganizowaną przez Górnośląskie Koło PTTK  Czartak, gdzie wpisowe przeznaczone zostało na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Grać nie umiemy, ale biegać bardzo lubimy wiec w sobotę obraliśmy kierunek Śląsk, a dokładnie Park Chorzowski. Jak w zeszłym roku, tak i w tym powitali nas organizatorzy w biurze zokalizowanym w Kapeluszu, gdzie w jego wnętrzu krzątało się wiele dzieci, które będą brały udział w imprezie. Czułem się jak w otoczeniu krasnolódków, ale na szczęście było też parę osób startujących w starszych kategoriach. Po dokonaniu formalności krótka pogawętka ze starymi zajomymi co do planów startowych w najbliższym czasie. Jak się okazało z Marcinem – organozatorem Rajdu Miejskiego w Katowicach przyjdzie się nam spotkać za 2 tygodnie w beskidzie niskim na Mistrzostwach Europy w Rajdach Przygodowych. Artur niestety szuka partnera ponieważ Marzka doznała kontuzji. Wstępnie porozmawialiśmy z Marcinem odnośnie zgranizowania Grand Prix rajdów, które odbywają się na południu bo jak wspólnie zauważyliśmy mimo posuchy w tym temacie kilka powstało i warto by je utrzymać. Czas na pogawędce szybko minął i przyszedł aczas na start. Małżonka pobiegła pierwszy raz samotnie na trasie dla początkujących TP, ponieważ stwierdziła, że musi nauczyć się nawigacji, bo zwykle ja nawiguję. Ja po raz pierwszy postanowiłem zmierzyć się z trasą dla seniorów TS. W tym roku moja córcia nie wystatowała, ale również biega – tylko z puszką jako wolontariusz po naszej gminie. Start i tu jak się spodziewałem jakaś namiastka mapy. Ale poszło jakoś wszystko na azymut, a potem szukanie pasującego fragmentu. Zabawa na całego udało nam się dotrzeć do 10 punktów z 17. Dla mnie to i tak dobry wynik jak na taką układankę nawigacyją, którą trzaba było ułożyć. Najważniejsze, że sobie pobiegałem po parku i to nawet kilka km przyszło zaliczyć. Caz do mety i tam organizatorzy ugościli ciepłą herbatką, a potem z mamuśką na pizzę i do domu. Weekend naprawdę udany coś dla ciała i dla duszy czyli poczucie, że dołoźyło się do wielkiego działa pomocy potrzebującym.

Funex Orient - wspominki pechowego dnia

Email Drukuj PDF

Pierwsze rajdowanie w tym roku. Po długich namowach żonki i gechennie pakowania pół domu do samochodu udało się wyjechać. Kierunek Kielce. Wszyscy opdekscytowani a ja po niedosycie wereszcie się zmęczę. To to co lubię najbardziej, Zabieramy jeszcze moją córcie i sistere do opieki planują zabawić sie na trasie FR10, Podróż cieżkawa - mgła. Dużo samochodów po rowach ale w zwolnionym tempie docieramy do bazy. Rejestracja, Szybkie przepaki i start na bno – teren słowika bardzo atrakcyjny na ten rodzaj zawodów. Przebiegi bardzo proste wszystkie prawie na azymut z jednym tylko problem ale jak się okazało to nie tylko dla nas w okół tego punktu troszkę było tłoku. Wreszczie nie chwaląć się znajduje inny punkt i na azymucik trafiam jak po sznureczku i przy okazji załapuję się kilka bładzących dusz. Potem bez problemu poza małym zagadaniem się z kolegą z innego teamu przechodzimy punkcik i robimy małe kóleczko ale tak jak organizator przewidział nabijami 13-15 km. i pech moja druga połóweczka skreca nogę na poczatku troche zawiedzony. Podążamy do bazy po drodzę spotykamy już naszych dobrych znajomych z chorzowa na strzelnicy po rolkach. Mała stagnacja ale mój twardziel podejuje że jeszcze pociagnie etap rolkowy tylko że na piechotkę. Zapada szarówka. Docieramy do mety ja już na boso bo nie dam rady jechać po tej kostce a z moimi umietnośćiami rolkarza amatora to najlepsze wyjście. Podbijamy się i idziemy coś zjeść moja podejmuje decyzje o zakończeniu a ja no cóż perspektysa samotengo kajaka mnie dobija, też z bulem podejmue decyzje o wycofie. Zadjemy czipa i w trasę powrotną. Po drodze odbieramy przepaki z kajaków, gdy odbieramy z kończa kajaków pojawia się już pierwszy zespół z znaleziemiem drugiego przepaku walczymy chwilkę ponieaż PK zostało przeniesione w góre rzeki. Wysłuchując bluzki na organizatorów za ten stan rzeczy opuszczamy ze smutkiem i niedosytem świetokrzyską ziemię.  Mam nadzieję że powrócimy tu jeszcze ponieważ rejony naprawedę zacne i ładne na rajdowanie.

XVIII Bieg Szlakiem Walk Legionistów w Bydlinie

Email Drukuj PDF

Jak co roku trzeba było uczcić świeto niepodległości a nie ma lepszej okazji dla sportowa jak bieg. Dwa lata temu biglem, rok temu żonka a ja jej dopingowałem i tu szacun dla córci bo ona co roku od 3 lat dotrzymuje tradycji - startuje w biegach dzieci. A rodzice pełni dumy dopingowali i zbierali gratulacje. Bo i był powód, kaszej radości Sara w biegu na 400 m zajęła II miejsce. I jak to w filmach łowcy talentów wyłapali i zaproponowali trenowanie. I ku jeszcze większemu zaskoczeniu dziecko chce rozwijać talenty biegowe. Nie pozostaje biednym rodzicom wyboru i będzie trzeba zapisać żeby nie blokować kariery biegowej. Trzeba kuć żelazo póki gorące i elastyczne.

Strona 7 z 36